
Popłynie krew, gdy w ciało wniknie stal
Zakrzepnie w barwy przedwieczornych zórz
Poranny deszcz, obmyje każdą z plam
Lecz jedna myśl nas nie opuści już...
Być może ten ostatni akt
Skończy spór, przekona świat
Że w przemocy żaden sens
I nic nie przyjdzie z niej...
Zrodzonym pod złym niebem gniewnych gwiazd
Powiedzmy im, że okruchem jest czas
Wciąż i wciąż niech deszcze mżą
Jak łzy jasnych gwiazd
Jak łzy jasnych gwiazd
Wciąż i wciąż niech szepcze deszcz
Że kruchy nasz czas
Że kruchy nasz czas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz